PRODUKT PERSONALIZOWANY. WYWIAD Z MONIKĄ ZAGAJSKĄ WŁAŚCICIELKĄ PERFUMERII MO61.

CYKL „POROZMAWIAJMY O LUKSUSIE”.

Jestem pod wrażeniem tego, jak kreatywnie rozwijają się polskie biznesy. Na naszym rodzimym rynku można znaleźć wiele inspirujących przykładów, godnych uwagi pomysłów i przedsiębiorczych osób. Takich właśnie jak Monika Zagajska, która stworzyła perfumerię MO61. Nie byle jaką perfumerię – tutaj możesz stworzyć swój własny zapach, wybrać poszczególne nuty zapachowe tworzyć dowolne kompozycje w asyście wyszkolonego perfumiarza. Rozmawiamy o biznesie, inspiracjach, pomysłach na przyszłość i produkcie personalizowanym, który w tym przypadku był kluczem do sukcesu. 

Co kryje się za MO61?

Mo61 to personalizowane zapachy. Klienci przychodzą do naszych perfumerii i na bazie komponentów tworzą sobie perfumy, oczywiście w asyście perfumiarza, który stoi na straży poprawności zapachu. To, że to będą perfumy leżało w naszym sercu już od jakiegoś czasu, a jeżdżąc po świecie obserwowaliśmy różne perfumerie niszowe, które pozwalają ludziom skomponować sobie perfumy. We Francji obserwowaliśmy miejsca, gdzie komponuje się swoje własne perfumy, ale bazując głównie na nutach klasycznych. My postanowiliśmy zrobić takie miejsce, gdzie Klient ma do dyspozycji nuty klasyczne, ale też te bardziej nowoczesne i odważne. Udało się – we współpracy z laboratorium z Grasse, gdzie produkowane są wszystkie nasze komponenty, otworzyliśmy pierwszą perfumerię na ul. Mokotowskiej w Warszawie.

Jak wygląda proces tworzenia zapachu?

Na początku jest przeprowadzany krótki wywiad, jakich perfum używa dana osoba, jakie zapachy są jej bliskie, na jaką okazję potrzebuje tego zapachu, co chce nim osiągnąć, jak chce wpłynąć na otoczenie. Na podstawie odpowiedzi możemy określić, jakie nuty zapachowe z naszej szerokiej biblioteki trafią do serca Klienta. Z nich budowany jest zapach, który próbujemy na skórze, aż do osiągnięcia efektu doskonałego.

Jesteście w stanie później odtworzyć identyczny zapach?

Oczywiście. Klienci wracają do nas po kolejne i kolejne buteleczki.

A czy wszystkie mieszanki będą do siebie pasowały?

Nie wszystkie, dlatego właśnie perfumiarz stoi na straży poprawności kompozycji, żeby to wszystko miało ręce i nogi – także należy go troszkę słuchać.

Pojawiają się nowe komponenty?

Jeździmy do Francji, przygotowujemy nowe zapachy w odpowiedzi na rynek. Jak wszyscy pytali o skórę i zamsz – przywieźliśmy skórę i zamsz. Po premierze Wiedźmina wszyscy pytali o agrest i bez bo tak pachniała bohaterka, więc pojechaliśmy z misją do Francji po agrest i bez. Regularnie spotykamy się z perfumiarzami-nosami z laboratorium we Francji i przygotowujemy poszczególne ingredienty.

Czym jeszcze się inspirujecie?

Pytaniami Klientów, rozmową z nimi. Chcieliśmy zrobić zapach Warszawy na zamówienie Urzędu Miasta Stołecznego, więc pojechaliśmy do Francji po czarną porzeczkę, która nam się bardzo kojarzy z warszawskimi ogródkami działkowymi. Inspiracje przychodzą z zewnątrz, ze świata.

W jaki sposób personalizacja wyróżnia markę?

Wstrzeliliśmy się w modny trend personalizacji. Nawet reklamy, które oglądamy w Internecie są personalizowane, nie mówiąc o modzie, biżuterii. W przypadku perfum – to jest taka rzecz, która nas wyróżnia od innych. Chcemy, żeby ta buteleczka była dedykowana osobie, która ją tworzy: flakon, zawartość, etykieta, to wszystko ma być takie jak człowiek sobie wymarzył. To trafia do szerokiej grupy odbiorców.  Mężczyźni chyba nawet bardziej się cieszą niż kobiety z tej możliwości zrobienia sobie czegoś od A do Z.

Jak daleko można to personalizować, nie ma takiego momentu, że wybór robi się za duży?

Nie. Staramy się żeby już rozmowa z klientem ukierunkowała perfumiarza do zaprezentowania odpowiednich zapachów. Staramy się dać ograniczony wybór na początek i idziemy do tego momentu, aż komuś się oczy zaświecą i się zachwyci.

Kto najczęściej kupuje?

Nie ograniczamy się do jakiejś grupy klientów, mamy bardzo szeroki profil: przyszła do nas 11-latka zorganizować swoje urodziny, mój syn 8-letni przychodzi po zapach Coca-Coli, starsze osoby przychodzą po wyszukane zapachy, przypominające im perfumy z młodości – trafiamy do każdego.

Jak najczęściej chcą pachnieć? Są jakieś trendy, popularne nuty?

Naszym bestsellerem jest róża z domieszką kadzidła – zapach Rosie absolutnie podbija serca. Mieszanka soli morskiej z kwaśną czarną porzeczką z różowym pieprzem też jest naszym bestsellerem. Ludzie przychodzą też po odpowiedniki zapachów mainstreamowych, jeśli już np. wyszły z produkcji. Chcą sobie przypomnieć zapach, proszą nas o nuty, które zostały użyte w tych perfumach, żebyśmy im zaprezentowali. My staramy się nie imitować perfum innych marek, bo nie o to chodzi w naszej pracy, ale czasami zbliżamy się do tych zapachów nawet niechcący, no i ludziom się to bardzo podoba.

Dlaczego akurat te zapachy?

To nos decyduje. Ciężko powiedzieć, dlaczego ktoś coś lubi. Są takie utarte historie, że kobiety na ogół lubią zapachy kwiatowe i cytrusy, mężczyźni bardziej drzewne, ale dzisiaj wszystko jest wymieszane. Panie chcą podkręcić swój profesjonalizm, swoją siłę, swoją kompetencję – używają zapachów męskich, ciężkich, kadzidlanych, drzewnych. Panowie coraz częściej idą w kwiaty. Naprawdę obserwujemy bardzo ciekawe zmiany w tych schematach i bardzo nam się to podoba, że ludzie z tych schematów wychodzą, że nie idą ślepo do perfumerii po setny flakon tego samego zapachu, tylko chcą się rozwijać, chcą eksperymentować, chcą czegoś nowego, nowych doznań. Perfumy pobudzają pamięć zapachową. Pamiętam perfumy, których używał mój pierwszy chłopak, pamiętam perfumy, którymi pachniała moja mama, jak chodziłam do szkoły. To jest coś, co nas otacza i wzbudza niesamowite wspomnienia. Wydaje mi się, że warto pokombinować, zmiany są bardzo cenne w życiu i dobrze je też podkreślić zapachem.

A Twój ulubiony zapach?

Jest taki składnik Iso E Super, to jest taki składnik syntetyczny, który mnie absolutnie uwiódł i używam go w czystej postaci. Używam czystej soli morskiej, uwielbiam zapach neroli, to jest zapach gorzkiej pomarańczy, zarezerwowany dla oldschoolowych perfum – bardzo mi się to podoba. 

Czy personalizowane zapachy to jest nisza? Jak chcecie się rozwijać?

Należymy do bardzo w Polsce docenianych perfumerii niszowych. Polacy kochają perfumy. Już nie tylko duże perfumerie, które oferują mainstreamowe zapachy dobrze funkcjonują, ale rzeczywiście zauważamy, że Polacy lubią się perfumować czymś innym, ciekawym, przywiezionym z daleka. Obserwujemy i bardzo wspieramy wszystkie perfumerie niszowe, które działają, zwłaszcza na ulicy Mokotowskiej. To ulica perfumiarzy w Warszawie, bo tych perfumerii jest tutaj chyba już 5. Tak jak kiedyś były ulice jubilerów, złotników, tak Mokotowska jest dzisiaj ulicą perfum – bardzo nam się ten trend podoba. 

Mokotowska dodaje prestiżu?

Dodaje! Wybierając lokalizację bardzo chcieliśmy być obok designerskich marek, które działają w Warszawie, na modnej ulicy Mokotowskiej, żeby dodać takiego modnego sznytu naszej marce, która dopiero powstawała i była znikąd. Po prawie 3 latach funkcjonowania obok marek takich jak Ania Kuczyńska, Mokobelle czy Just Paul wciąż nam tu jest dobrze i wydaje mi się, że ta ulica bardzo pomogła w biznesie.

Jak chcecie się rozwijać?

Rozwinęliśmy bardzo mocno drugą nogę naszej działalności, czyli warsztaty zapachowe. Organizujemy je na szeroką skalę – od kameralnych dla kilku osób po gigantyczne eventy dla 700 osób, gdzie każdy może stworzyć swój personalizowany zapach. Robimy zapachy dla firm, zapachy produktów, zrobiliśmy zapach dla Seata Ateca. Największy nasz event to był event wyjazdowy w Monachium na otwarcie sklepu Reserved, gdzie przyszło aż 700 gości. To było wielkie przedsięwzięcie, na które wyjechali wszyscy nasi perfumiarze. Działka eventowa to ciągle coś nowego: warsztaty, eventy firmowe, promowanie nowego produktu. Na takim evencie rozdajemy perfumy, a one są przede wszystkim, nieskromnie powiem, bardzo dobrej jakości. To się potwierdza w zachwycie ludzi, jeżeli wracają po kolejną butelkę. Jeśli na tych eventach rozdajemy perfumy, to ludzie się po prostu ciekawią, co to jest, że to jest tak dobre, a wcześniej o tym nie wiedzieli, więc wracają.

Czy w Polsce jest dużo perfumiarzy? Czy to popularny zawód?

Nie. Są wielcy znawcy perfum, jest pani senselierka, jest rynek perfum niszowych, który jest otoczony niesamowitymi entuzjastami tematu, natomiast my naszych pracowników szkolimy bardzo dogłębnie w Polsce i niekiedy we Francji. Staramy się, żeby oni rozbierali zapachy na czynniki pierwsze, uczyli się poszczególnych nut zapachowych, pracy na akordach i żeby te szkolenia było profesjonalne.

Jakie miałaś wcześniej doświadczenie w biznesie?

Pracowałam wiele lat w administracji publicznej, byłam wicekonsulem ds. gospodarczych w Mediolanie, gdzie pomagałam polskim firmom wejść na rynek włoski. Pracowałam w marketingu, przez całe lata w Marquard Media, gdzie miałam do czynienia z reklamą prasową. Później przeszłam do marketingu do zupełnie innej branży, bo do finansów, do banku. Pracowałam w jednym z banków zajmujących się mikroprzedsiębiorstwami i wspierałam te mikroprzedsiębiorstwa w dojściu do sukcesu. W międzyczasie jeszcze założyłam dwie moje firmy – produkcja toreb skórzanych i strojów dziecięcych. Ale nie były to spektakularne sukcesy.

Do otwarcia Mo61 podeszłam już dużo bardziej profesjonalnie. Z Excelem w ręku i pewnością, że ten biznes będzie rentowny i przyniesie mi wolność.

Co było ostatecznym impulsem do założenia działalności akurat w tamtym momencie?

Potrzeba decydowania o sobie, o swoich losach, o swoim biznesie – to było najważniejsze. Powiem też, jako kobieta, matka dwójki dzieci: dla mnie dużym argumentem było to, że będę panią swojego czasu i będę mogła dzieci codziennie odebrać ze szkoły. To był jeden z większych bodźców, żeby podjąć tę decyzję. Na pewno też chęć rozwoju. W przypadku swojego biznesu, podejmując samemu strategiczne decyzje, możemy poprzeczkę stawiać coraz wyżej.  Nam się udało w ciągu niespełna trzech lat otworzyć kilka punktów: mamy dobrze funkcjonującą perfumerię w Galerii Mokotów, świetnie prosperującą na ul. Mokotowskiej i w Krakowie.

Jakie macie plany?

Na razie nie chcemy się skupiać na ekspansji, chcemy się zająć warsztatami zapachowymi i rozwijać tę działkę, żeby coraz więcej firm u nas organizowało swoje pachnące dni.

Jakie były największe przeszkody po drodze w tym biznesie?

Dla nas największą przeszkodą było znalezienie dostawców opakowań.

Patrząc z perspektywy czasu, jakich porad mogłabyś udzielić innym przedsiębiorcom?

Najważniejszy jest pomysł, biznesplan, wyliczenia i można działać. Moje dwa poprzednie biznesy były niby pomysłowe, ale ten biznesplan się nie spinał.

Jakich inwestycji wymagało Twoje przedsięwzięcie i po jakim czasie się zwróciło?

Otwarcie perfumerii w atrakcyjnym punkcie miasta wymagało dość solidnych nakładów. Ustaliliśmy dobry poziom cen naszych produktów. Rzadkością na świecie są miejsca, które oferują perfumy spersonalizowane w tak niskiej cenie. Jakość tych perfum jest na najwyższym poziomie światowym.

Dlatego Klienci są nam wierni i wracają regularnie.

Dlatego inwestycja dość szybko się zwróciła.

Co najbardziej przysłużyło się do rozwoju firmy?

Myślę, że wysoka jakość produktu i całej usługi. My naprawdę staramy się z tej jakości nie schodzić i nie spoczywamy na laurach, mając 20 tysięcy klientów zakochanych w nas, nie obniżamy jakości.

Masz już takie poczucie, że jesteś spełniona?

Oczywiście mam ambicje, aby rozkręcić ten biznes bardziej, jednak mam też mnóstwo pokory i radości, że tworzymy produkt, który cieszy klientów.

W takim razie trzymam kciuki za dalszy rozwój 🙂

2016 Warszawa , Sklep Mo61 .Fot. GoodPictures Franek Mazur

Next Post:
Previous Post:
This article was written by

Prowadzę pierwszy w Polsce blog o biznesie i marketingu marek luksusowych. Jestem również założycielką międzynarodowej firmy doradczej Luxury Consulting Online. Wcześniej byłam związana z jedną z największych firm kosmetycznych na świecie, teraz moją misją jest edukowanie i doskonalenie branży luksusowej oraz zachęcanie konsumentów do podejmowania świadomych wyborów. Blog znalazł się na liście Nadziei Blogosfery wg. "Rankingu Najbardziej Wpływowych Blogerów 2016" Jasona Hunta. Bardzo się cieszę, że tu jesteś!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *